Jesień zapewne zleci mi robótkowo na dłubaniu mojego lnianego samplera. No i pewnie nie będę miała zbytnio czego pokazywać. Pewnie na trochę zniknę.
Teraz cieszę się pierwszą białą literką, która pojawiła się na ogromnym kawałku naturalnego lnu i naszą cudną jesienią. Cały czas nie mogę się nacieszyć tym cudownym wzorem!
Pozdrawiam!
Ela
Witam na moim blogu, w miejscu, gdzie można mnie spotkać w wolnym czasie, kiedy robię....ładne rzeczy!
poniedziałek, 22 września 2014
wtorek, 16 września 2014
Recycling w szafie
Weekendowe zakupy w Żyrardowie sprawiły, że będę się bawić w recycling i ratowanie pewnej starej rzeczy. Kupiłam przepiękny, lekko seledynowy len.
Seledynowa sukienka vintage sprzed 30 lat, z ładnej (choć maszynowej koronki) ma doczekać się nowego życia, a raczej innego życia.
Sama jestem ciekawa co z tego wyjdzie!
Pozdrawiam!
Ela
Seledynowa sukienka vintage sprzed 30 lat, z ładnej (choć maszynowej koronki) ma doczekać się nowego życia, a raczej innego życia.
Sama jestem ciekawa co z tego wyjdzie!
Pozdrawiam!
Ela
niedziela, 14 września 2014
Bezcukrowe ciastka owsiane
Proste i zdrowe, choć myślałam, że nie ma takiej możliwości, żeby się udały.
2 rozgniecione widelcem banany
garść rodzynek
szklanka płatków owsianych błyskawicznych
kilka pokrojonych orzechów i garść pestek słonecznika
Wszystkie składniki należy dokładnie zagnieść rękami i odczekać 20 minut by napęczniały. Potem formujemy i spłaszczamy kulki, a póżniej układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy 25 minut w temp. 180 stopni z termoobiegiem.
Zdejmujemy ciastka z blaszki dopiero kiedy dokladnie wystygną, wtedy się nie pokruszą.
Z takiej proporcji udało mi się zrobić 10 dużych ciastek.
Smacznego!
Pozdrawiam!
Ela
2 rozgniecione widelcem banany
garść rodzynek
szklanka płatków owsianych błyskawicznych
kilka pokrojonych orzechów i garść pestek słonecznika
Wszystkie składniki należy dokładnie zagnieść rękami i odczekać 20 minut by napęczniały. Potem formujemy i spłaszczamy kulki, a póżniej układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy 25 minut w temp. 180 stopni z termoobiegiem.
Zdejmujemy ciastka z blaszki dopiero kiedy dokladnie wystygną, wtedy się nie pokruszą.
Z takiej proporcji udało mi się zrobić 10 dużych ciastek.
Smacznego!
Pozdrawiam!
Ela
czwartek, 4 września 2014
Z serii ,,Wyjątkowe miejsca" - Zalipie-malowana wieś
Zalipie - malowana wieś. Południowa Polska, w okolicach Tarnowa i nie tak daleko od Kielc.
Bardzo miłe miejsce gdzie stare łączy się z nowym.
Miejsce, które żyje swoim życiem intensywnie, cały czas tworząc nowe.
Prężnie działający dom miejscowych artystek jest dobrze przygotowany na codziennych gości, nawet zagranicznych (oprowadzanie w jęz.angielskim), liczne atrakcyjne warsztaty, serce rośnie!
Czy warto tam pojechać specjalnie...nie wiem, ale będąc w pobliżu należy wpaść obowiązkowo!
Pozdrawiam!
Ela
Bardzo miłe miejsce gdzie stare łączy się z nowym.
Miejsce, które żyje swoim życiem intensywnie, cały czas tworząc nowe.
Prężnie działający dom miejscowych artystek jest dobrze przygotowany na codziennych gości, nawet zagranicznych (oprowadzanie w jęz.angielskim), liczne atrakcyjne warsztaty, serce rośnie!
Czy warto tam pojechać specjalnie...nie wiem, ale będąc w pobliżu należy wpaść obowiązkowo!
Pozdrawiam!
Ela
wtorek, 2 września 2014
POKAŻ PLECY - wakacyjna zabawa u Eli - FINAŁ!
Dziś ogłaszam wyniki losowania nagród niespodzianek dla osób, które wzięły udział w wymyślonej przeze mnie zabawie ,,POKAŻ PLECY".
Życzę szczęścia w losowaniu dla każdej z uczestniczek!

źródło: klik!
Zabawa przerosła moje oczekiwania, zarówno co do ilości uczestników biorących w niej udział a także pod względem różnych pomysłów na techniki wykończenia lewej strony!
Bardzo Wam dziękuję za pokazanie swoich prac i ich lewych stron-to świetna poglądowa lekcja, zwłaszcza dla osób, które chcą się uczyć lub haftują od niedawna (jestem w obydwu grupach :-)))!
Zabawa nie była konkursem piękności, czyli wygrywają nie te osoby, które zaprezentowały najbardziej dopieszczone plecy, ale losowałam zwyciężczynie spośród wszystkich uczestniczek zabawy.
Nagrody powędrują do:
1. Anny S - blog: Krzyżyki i inne wybryki
2. Ani Ploch - blog: Cała ja
3. Chranny - blog W związku z nitką
Zwyciężczynie proszę o pozostawienie namiaru @ do siebie pod tym postem, nagrody niespodzianki wyślę niebawem, wypatrujcie listonosza!
Pozdrawiam!
Ela
Życzę szczęścia w losowaniu dla każdej z uczestniczek!

źródło: klik!
Zabawa przerosła moje oczekiwania, zarówno co do ilości uczestników biorących w niej udział a także pod względem różnych pomysłów na techniki wykończenia lewej strony!
Bardzo Wam dziękuję za pokazanie swoich prac i ich lewych stron-to świetna poglądowa lekcja, zwłaszcza dla osób, które chcą się uczyć lub haftują od niedawna (jestem w obydwu grupach :-)))!
Zabawa nie była konkursem piękności, czyli wygrywają nie te osoby, które zaprezentowały najbardziej dopieszczone plecy, ale losowałam zwyciężczynie spośród wszystkich uczestniczek zabawy.
Nagrody powędrują do:
1. Anny S - blog: Krzyżyki i inne wybryki
2. Ani Ploch - blog: Cała ja
3. Chranny - blog W związku z nitką
Zwyciężczynie proszę o pozostawienie namiaru @ do siebie pod tym postem, nagrody niespodzianki wyślę niebawem, wypatrujcie listonosza!
Pozdrawiam!
Ela
środa, 27 sierpnia 2014
O tym jak zrealizowane plany stają się spełnionymi marzeniami...
Czy ktokolwiek pamięta jeszcze tamten post, w którym miałam plan urządzenia pewnego pokoju?
Pewnie nie, nikt chyba jeszcze nie czytał u mnie postów :-).
Plan był taki, by stworzyć przyjemne wnętrze, ale środkami jak najbardziej ograniczonymi jednocześnie korzystając z posiadanych sprzętów, by nie generować kosztów. Czy się udało...myślę, że tak, choć mając środki nieograniczone lub dużo szersze miałabym większą fantazję. Ale myślę, że ten kompromis pomiędzy estetyką a budżetem wypadł dość poprawnie.
Sprzęty i drobiazgi do tego wnętrza gromadziłam kilka ...lat. Przydała się resztka farby z jakiegoś remontu, koc kupiony w Pepco za 29,90, kilka pepcowych świeczników, serwetek i ramek, dość stara choć mało używana pościel, bibeloty z Ikei kupowane z zamysłem choć nie od razu (lampy, konewka, doniczki, stoliki z przeceny).
Pokój nie był remontowany przez koszmarnie długi czas, kiedyś wątpliwej urody PRL-owski regał zagracał całe pomieszczenie, które ze względu na swoją wysokość (nieco ponad 2 metry) i tak było przyciasne, a pomieszkiwały w nim nawet trzy osoby jednocześnie.
Jedyną mocną inwestycją pokoju było łóżko, kupione i tak po okazyjnej cenie. Łóżko w zamyśle miało być białe, ale cena zweryfikowała plany. W końcu okazało się, że sosnowe pasuje idealnie.
Pomieszczenie nie może być zagracone (tak wymyśliłam), więc i ozdób nie może być za dużo. Lustra z Ikei (19,90zł) spełniły tu rolę podwójną-elementu dekoracyjnego i przydatnego praktycznego kobiecego drobiazgu.
W pokoju znajdują się dwie pary drzwi-jedne prowadzące na strych (białe, pomalowane) i drugie oryginalne, wykonane samodzielnie przez mojego Tatę-stolarza artystę wielu talentów, wiele lat temu.
Tego elementu (może niezbyt pasującego stylistycznie) nie chciałam się absolutnie pozbywać. Są rzeczy bardziej wartościowe niż ich cena!
Te drewniane, używane skrzynie były dla mnie odkryciem i chyba najmocniejszym elementem tego wnętrza. Nie miałam żadnych szafek do przemalowania czy zaaranżowania, a o skrzynie po prostu się potknęłam!
Najbardziej podobają mi się oryginalne zamki do tych skrzyń:
Skrzynie są bardzo pojemne i świetnie spełniają rolę schowków.
I jeszcze białe kuliste lampy dające klimatyczne światło (Ikea, śmieszna wyprzedażowa cena).
No i haft, którym chwaliłam się już dawno, który stał się małą inspiracją do poprowadzenia tego wnętrza.
Mogłoby być lepiej, może mniej fioletowo (wcale nie jest to mój
ulubiony kolor :-))! Ale jak już mówiłam, korzystałam z bazy posiadanych
rzeczy by jak najbardziej ograniczyć koszty.
W taki powolny sposób udało mi się przy wielkim wsparciu brata zrealizować plan jednocześnie spełniając swoje wielkie marzenie.
P. S. - Pamiętacie mój niedawny post o wycieczce do Żyrardowa ?
Zobaczcie co dzisiaj znalazłam o Onecie :-))) - klik!
Pozdrawiam!
Ela.
Pewnie nie, nikt chyba jeszcze nie czytał u mnie postów :-).
Plan był taki, by stworzyć przyjemne wnętrze, ale środkami jak najbardziej ograniczonymi jednocześnie korzystając z posiadanych sprzętów, by nie generować kosztów. Czy się udało...myślę, że tak, choć mając środki nieograniczone lub dużo szersze miałabym większą fantazję. Ale myślę, że ten kompromis pomiędzy estetyką a budżetem wypadł dość poprawnie.
Sprzęty i drobiazgi do tego wnętrza gromadziłam kilka ...lat. Przydała się resztka farby z jakiegoś remontu, koc kupiony w Pepco za 29,90, kilka pepcowych świeczników, serwetek i ramek, dość stara choć mało używana pościel, bibeloty z Ikei kupowane z zamysłem choć nie od razu (lampy, konewka, doniczki, stoliki z przeceny).
Jedyną mocną inwestycją pokoju było łóżko, kupione i tak po okazyjnej cenie. Łóżko w zamyśle miało być białe, ale cena zweryfikowała plany. W końcu okazało się, że sosnowe pasuje idealnie.
Pomieszczenie nie może być zagracone (tak wymyśliłam), więc i ozdób nie może być za dużo. Lustra z Ikei (19,90zł) spełniły tu rolę podwójną-elementu dekoracyjnego i przydatnego praktycznego kobiecego drobiazgu.
W pokoju znajdują się dwie pary drzwi-jedne prowadzące na strych (białe, pomalowane) i drugie oryginalne, wykonane samodzielnie przez mojego Tatę-stolarza artystę wielu talentów, wiele lat temu.
Tego elementu (może niezbyt pasującego stylistycznie) nie chciałam się absolutnie pozbywać. Są rzeczy bardziej wartościowe niż ich cena!
Kłopotliwym elementem pomieszczenia okazały się rury od CO....
Ich wpust do podłogi ukryłam za pomocą drewnianych, oryginalnych szwedzkich skrzyń na narzędzia.
Te drewniane, używane skrzynie były dla mnie odkryciem i chyba najmocniejszym elementem tego wnętrza. Nie miałam żadnych szafek do przemalowania czy zaaranżowania, a o skrzynie po prostu się potknęłam!
Najbardziej podobają mi się oryginalne zamki do tych skrzyń:
Skrzynie są bardzo pojemne i świetnie spełniają rolę schowków.
I jeszcze białe kuliste lampy dające klimatyczne światło (Ikea, śmieszna wyprzedażowa cena).
I jeszcze ciekawy obraz, pamiątka rodzinna przywieziona z Wietnamu (zmieniłam ramę u mojego ramkarza).
I okno ze swojskim widokiem...Roleta kupiona za grosze w OBI.
No i haft, którym chwaliłam się już dawno, który stał się małą inspiracją do poprowadzenia tego wnętrza.
W taki powolny sposób udało mi się przy wielkim wsparciu brata zrealizować plan jednocześnie spełniając swoje wielkie marzenie.
P. S. - Pamiętacie mój niedawny post o wycieczce do Żyrardowa ?
Zobaczcie co dzisiaj znalazłam o Onecie :-))) - klik!
Pozdrawiam!
Ela.
Subskrybuj:
Posty (Atom)