niedziela, 15 czerwca 2014

Wystawa w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi ,,Złota igła". Moje subiektywne wrażenia

W czwartek pojechałam do Łodzi na wystawę ,,Złota igła". Celowo jednak nie opisałam wszystkiego od razu, bo emocji było wiele, a mi zachciało się recenzji nie emocjonalnej ale takiej ,,na chłodno", po przemyśleniach.


Jakie są moje wrażenia z wystawy? Niesamowite, po kilku dniach cały czas czuję zadowolenie, że tam pojechałam. Przede wszystkim dobrze zobaczyć co robią inni, jak pracują, jaką mają technikę, jakiego doboru wzorów dokonują. Blogowa sfera haftu krzyżykowego wydaje mi się nie do końca pełna, a takie spojrzenie poza sieć na pewno poszerza horyzonty.
O ile w blogowym świecie spotyka się raczej młodsze osoby, to na wystawie średnia wieku była moooocno wysoka, co pewnie też przekładało się na dobór motywów, wzorów (dużo klasyki). Pewnie jest tak, że każdy ma swoją estetykę, poczucie piękna, są też przecież mody. Mnie jednak trochę to spięło, że było tam tak mało młodych osób, jakby haft krzyżykowy był jedynie domeną osób dojrzalszych.
Nie chciałabym tu oceniać nikogo ani niczego, bo przecież sama nie jestem ekspertem,  raczej mam ochotę pokazać na co ja zwróciłam uwagę, co mnie poruszyło, co dla mnie w hafcie krzyżykowym jest ważne i cenne, choć są to i takie rzeczy których nie umiem, a do których dążę.  Zresztą to moja pierwsza taka wystawa i nie mam porównania. Ale do rzeczy...

Otwarcie wystawy nieco mi się dłużyło, nie mogłam się doczekać oglądania prac. Cały wstęp trwał dobrą godzinę. Na szczęście towarzystwo kilku ,,blogowych" osób bardzo mi pomogło w czekaniu na ucztę dla oczu.Wiele było mowy podczas rozpoczęcia wystawy o tym, że wszystkie prezentowane prace są wyjątkowe i wykonane z najwyższym profesjonalizmem. Po obejrzeniu całości miałam jednak wrażenie, że troszkę tu było przesady...Choć każda z prezentowanych prac miała w sobie coś, to jednak było kilka takich, których poziom zdziwił mnie (na minus).


Ja już tak mam, że przyglądając się zwracam uwagę na wszystko. Podziwiam rozmiar dużych prac, zwracam uwagę bardzo mocno na technikę krzyżyków, czy są równe, wyszywane w jedną stronę itd (dla mnie to ważne kryterium ,,podobania się"). Nie bez znaczenia jest dla mnie prezentacja, oprawa i wrażenie zarówno z bliska i daleka. Zwracam dużą uwagę na użyte nici i jakość materiału. Drugorzędną sprawą jest dla mnie sam wzór czy motyw, bo przecież to rzecz gustu.
 Na przykład...bardzo spodobała mi się ta praca z daleka...


 ...ale gdy podeszłam bliżej trochę się rozczarowałam jakością krzyżyka. Dla mnie to bardzo ważne, by piksel po pikselu stworzyć coś z czego będzie przyjemność oglądania i z bliska i z daleka. Praca ta straciła trochę w moich oczach z bliska.

Poniżej kilka zdjęć prac, które w jakiś sposób mi utkwiły w pamięci

 


Ten motyw bardzo mi się spodobał:


I ten tak samo, praca dostała też wyróżnienie.


 Klimt, dość fajny...


 I klasyka, ale krzyżyk nie był idealny i trochę mnie to rozczarowało.


Poniżej haft kilkakrotnie wyróżniony, mnie raziły jednak prześwity materiału (lubię gdy nić idealnie pokrywa materiał), choć motyw jest ciekawy.


,,Bitwa pod Grunwaldem" wystawiana poza konkursem, szkoda że tak słabo wyeksponowana. No i wystawiona bez szyby, wszyscy chcieli paluchem dotknąć, jak mi było szkoda tej pracy!




Całość z daleka prezentuje się oszałamiająco, jednak z bliska wiele traci, krzyżyk jest słaby, materiał, na którym praca została wyszyta był w cały zwichrowany...Może to przez te ludzkie paluchy...


Jednak podziwiam za całość.

Poniżej haft ,,Wnuczek", który wyglądał jak fotografia, z bliska okazało się, że w większości jest  to tło z czarnej kanwy, a krzyżyków nie jest tak wiele. Efekt bardzo dobry! I oczywiście wyróżnienie.


No i  zielniki na lnie...cudo motyw, cudo krzyżyki, oprawa tylko niedopracowana...pod szkło wdarły się jakieś nici i pojedyncze włosy...


 Dużo było tych motywów kwiatowych


 Ten też był ciekawy:




Ten wzór był przepiękny, jednak pełny prześwitów białego materiału spod ciemnej nici.


 I inne...




Poniższy haft - wielokrotnie wyróżniony - był przepiękny. Spod szarości przebijała jakaś metalizowana nitka i krzyżyk był przepiękny, wspaniała technika.


Poniższe zdjęcie...za daleka jak fotografia, z bliska ciut raził mnie nieidealny krzyżyk.


A tu przykład chyba jakiejś jurorskiej pomyłki... Motyw niezły, ale co na gotowej pracy robią takie kratki po użytym ołówku czy złożeniu?! Nie mieści mi się w głowie, żeby wystawić tak skaleczoną technicznie pracę...Ja bym czegoś takiego nie pokazała...



Zwróciłam uwagę na kilkanaście tak okaleczonych prac. Było wiele przepięknych sakralnych motywów, a wyglądały jakby były wyszywane strona po stronie wzoru, podzielone wgłębieniem co każde 10 kratek kanwy. Ja byłam zdumiona, jak można poświęcić tyle czasu na  ładną pracę i jednocześnie zniszczyć całkowicie efekt odbioru przez takie działanie, szkoda! 

Wiem, że o poczuciu estetyki nie rozmawia się, ale ta praca mnie zaszokowała jej brakiem...


Inna praca, samplerowe drzewo, ładny krzyżyk, ładny motyw...gdyby tylko nie ta toporna, wielka jak słoń kanwa! A gdyby tak jakiś szlachetniejszy materiał? Byłoby dzieło sztuki!
Mało było w ogóle haftów na lnie i innych szlachetniejszych materiałach.


I ,,Samuraj" wyróżniony wielokrotnie. To nie moja stylistyka ale przyznaję szacunek za wielkość pracy, detale i technikę, szczerze doceniam!


 I kolejny kwiatowy wzór


A poniżej trzy moje szoki, zaskoczenia i rozczarowania:
Pierwszy obrazek, malutki jak pół strony papieru, wzór ani skomplikowany, ani ładny, ani ciekawy, krzyżyk-uwierzcie mi marny, tyle, że malutki (20ct) i nie dość że wyróżnienie to jeszcze nominacja w głównym konkursie, nie rozumiem...totalnie nie wiem o co chodzi...


A dwa kolejne to PO-RAŻ-KA!
Okropna zmięta kanwa pewnie, jakaś przebarwiona, krzyżyk nie był krzyżykiem tylko supłem, ja gdybym coś takiego zrobiła, to pewnie szybko wylądowałoby to w  koszu.  W tym miejscu zastanawiam się jak wyglądały pracy odrzucone w konkursie...czy mogły być gorsze? Niemożliwe!



 I znowu zielniki! Przepiękne!



I praca naszej blogowej koleżanki. Piękna, totalnie niedoceniona, z bliska nic nie traci! Szkoda! A nominowano kilka naprawdę bezbarwnych gniotów...



 Było jeszcze wiele innych prac:



A tu praca bardzo ładna, ale była w niej rzecz, która powinna dać organizatorom do myślenia. Jeśli obraz jest w kształcie koła, to może warto byłoby nadać oprawie podobny kształt. W tej formie z białej kanwy prześwitywały ołówkowe kratki, które dla mnie wyglądają tak jak na ubraniu od projektanta nie wypruta fastryga... Szkoda, bo było ładnie, a mogło być przepięknie.


 I kolejne urocze drzewko:


Kolejna praca -też wyróżniona-z bliska straciła nieco uroku za sprawa niedopracowanych krzyżyków.


 I ta była ciekawa:


Na koniec kilka perełek, moje typy:

Z zielnikowej serii-było wyróżnienie. Miło, bo to praca naszej blogowej koleżanki. Krzyżyk mistrzowski!


A to jedna z najpiękniejszych prac całej wystawy. Trochę przypomina mi motyw, który haftowała kiedyś Edyta, ale ten motyw jest taki ,,zdjęciowy", jednocześnie rozmiar, który może być wyzwaniem, idealny krzyżyk każdy jeden z osobna, a praca niezauważona przez jury, bardzo mnie to zdziwiło. I z bliska i z daleka mega efekt!


Poniżej, choć marne zdjęcia, jak podsłuchałam w opiniach, że to ,,najpiękniejszy krzyżyk wystawy". Na szczęście wyróżniony, ale można patrzeć godzinami. Cudo, cudo! I haft jedną nitką muliny co jedną nitkę lnu. Mistrzostwo!



I tu ta sama hafciarka, obłędny samplerowy wzór (wiem, wiem, ja mam inny odbiór bo uwielbiam samplery), ale wykonanie najlepsze na świecie!


I jeszcze wyróżniona praca młodego chłopaka.Wzór, technika i wszystko jak trzeba. Gratulacje. Chciałabym tak wyszywać!


I jeszcze laureat ,,Złotej igły". Haft stworzony przez pewnego pana.
Rozmiar haftu robi wrażenie (chyba dla jury właśnie rozmiar większości nagrodzonych prac ma decydujący głos, tak mi się wydaje).
Fajny dobry, krzyżyk niestety w wielu miejscach niedopracowany. Do tego jeszcze jeden szczegół, który zaburzył mi odbiór pracy. Zdjęcie pochodzi z katalogu wystawy, bo nie sposób było fotografować.


Cały obraz był zakrzyżykowany, oprócz jednego miejsca, które wyglądało jakby praca była niedokończona. Mnie to strasznie raziło w odbiorze. Autor zapytany dlaczego, odpowiedział, że program, w którym robił obróbkę zdjęcia nie dobrał kolory z palety, bo takiego nie znalazł...Ale przecież program komputerowy to tylko narzędzie do pracy, które artysta powinien kontrolować, a nie ślepo podążać za niedoskonałym komputerowo przerobionym wzorem.

Widziałam na wystawie wiele prac z pustymi miejscami, w których prześwitywała celowo kanwa, ale były to miejsca bardzo uzasadnione, nadające głębię, tu tak nie było. Tu prześwitywała tylko pognieciona kanwa, która nijak uroku nie dodawała. Takie jest moje subiektywne zdanie. Ciekawa jestem Waszego odbioru.

Przy okazji tych opinii wywiązała się burzliwa dyskusja, niestety autor pracy nie umiał dobrze odebrać tej dyskusji i chyba trochę był urażony. Szkoda, bo praca, która wzbudza emocje to coś dobrego samego w sobie.


O! Na przykład tutaj w centralnej części wzoru, na brzuchu ptaka był prześwit kanwy, ale tutaj miało to całkowite uzasadnienie, zresztą każdy pojedynczy krzyżyk był w tym przypadku dopracowany do granic możliwości, a takie prześwity materiału były również na obrzeżu pracy. I taki efekt był ciekawy. A ta praca była jedną z piękniejszych!


I jeszcze monumentalna praca:




I kilka drobiazgów, jak to między kobietami :-)


Jakie są moje całościowe wrażenia?
Warto pojechać.
Warto konfrontować swoją pracę z innymi.
Warto mieć swoje zdanie.
Warto mieć swój gust.
Warto dążyć do największej możliwej doskonałości w hafcie, mając na myśli każdy pojedynczy krzyżyk, to na pewno przełoży się na jakość.
Warto spędzić trochę czasu i spotkać miłe, zakręcone na tym samym punkcie osoby.
Warto mieć takie wspaniałe hobby.

Pozdrawiam!

Ela.

80 komentarzy:

  1. Super relacja! Czuję się dzięki tobie jakbym tam była, uważam, że w takim jury powinny zasiąść głównie osoby, które wyszywają i będą wiedzieć na co zwrócić uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem dumna z naszej Ani Płoch :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja podczytuje jej blog ale w realu jej prace powalają wdziękiem!

      Usuń
    2. Jak przeczytałam te wszystkie komplementy to mnie zamurowało. Nie wiem co powiedzieć... Przychodzi mi na myśl tylko: dziękuję :)


      aaaa...... moje nazwisko pisze się bez polskich znaków :D czyli tak jak jest ;)

      Usuń
    3. Aniu i komplementy i wyróżnienie Twoich prac jak najbardziej zasłużone ):

      Usuń
    4. Ania! Komplementy zasłużone!

      Usuń
    5. Oj, Aniu Ploch najmocniej Cię przepraszam :D

      Usuń
  3. Z uwagą przeczytałam i obejrzałam wszystko, co pokazałaś. I zastanowiło mnie, że piszesz o... PRZEŚWITACH! I o pogniecionej kanwie! Na takiej wystawie?! Takie rzeczy są dla mnie nie do pomyślenia. I Twoje zdanie, że zwracasz uwagę, czy krzyżyki są stawiane w jedną stronę... Czy to znaczy, że zdarza się inaczej???!!! Mnie tam baaardzo daleko do doskonałości, ale takich "zjawisk" w hafcie sobie nie wyobrażam, zwłaszcza na wystawie! Bardzo chciałabym zobaczyć prace Ani "na żywo"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście ja też nie czuję się ekspertka ale jeśli mnie to razi to co dopiero rasowe hafciarki. A Ani prace...świetne wykonanie , doskonalej jakości materialy,wszystko gra na sto procent!

      Usuń
  4. Elu,bardzo Ci dziękuję za super przemyślenia odnośnie tejże wystawy.Zgadzam się z Asią W. co do tego kto powinien oceniać prace, jakże niekiedy czasochłonne,a i kosztowne bo materiał i muliny nie są za darmo.To co niektórzy zgłaszają na konkursy,czasem woła o pomstę do nieba.Ja też haftuję i bardzo zwracam uwagę na niedoróbki w krzyżykach/to bije po oczach/.Twoja relacja powinna być bardziej upubliczniona nie tylko na Twoim blogu,a już szczególnie powinna ją przeczytać szanowna komisja oceniająca prace.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podważam profesjonalizmu jury wszak są tam i hafciarki i profesowowie. Sama nie wyszywam tak idealnie jak uważam że powinnam ale na niedorobki,również własne,mam bystre oko.
      W wielu konkursach werdykt jury bywa kontrowersyjny i ja z tym nie polemizuję choć niektòrych wyboròw totalnie nie rozumiem.

      Usuń
  5. Twoja relację przeczytałam z dużym zaciekawieniem. Niestety obowiązki zawodowe i odległość sprawiły, że nie mogłam pojechać. Nie zgłosiłam żadnej mojej pracy, bo wydawało mi się, że nie zasługują one na udział w takim wydarzeniu, ale z tego co piszesz to wynika, że wielu uczestników nie ma w sobie choć odrobiny samokrytycycmu - prześwity i pognieciona kanwa to przecież skandal a ten brak w tym obrazie nagrodzonym to chyba jakaś kpina...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojechać warto, moim zdniem, choć słyszałam i inne głosy.
      Nawet myślę, że za 3 lata sama coś wyślę :-)

      Usuń
  6. Elu, bardzo dziękuję za Twoją relację. Dała mi obraz wystawy. Zwróciłaś uwagę na te aspekty haftu które i mnie są bliskie.
    Nie trzeba być perfekcjonistą ale trzeba wykazać się logiką, myśleniem i estetyką. I wytrwałością.
    Bardzo szkoda mi pracy (pewnie wielu takich) jak dziewczynka siedząca w oknie, która jest poprzecinana virtualnymi kratkami wzoru. Tyle pracy, tyle nakładu czasu i materiałów, może nawet nakłady an wzór i ostatecznie efekt "za kratkami" :(

    Tym razem nie będę skromna w ocenie swoich prac: tak, jestem z nich dumna. Z malin jak i drzewa życia no i z tego samplera z łatkami. Celem moim było aby wysłać tylko prace "lniane" oraz popularyzować wzorniki. Mam nadzieję że właśnie to wyróżniało moje prace. Oczywiście jeśli jeszcze dodatkowo podobają się Wam technicznie to kłaniam się w pas i dziękuję i obiecuję że popracuję jeszcze nad lewą stroną.
    Eliszko, na pewno pojadę pooglądać kwiatowe prace, bo wydaje się że jest ich całkiem sporo. I chyba pomimo kilku karygodnych wpadek raczej wystawa miała wysoki poziom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwiatyowych prac jest bardzo dużo, więc będziesz miała co robić!Twoe xxx naprawdę wybijają się jakością, a lewa strona...nikt nie patrzy ;-)

      Usuń
  7. szkoda mi tej dziewczynki "za kratkami" to byłby całkiem przyjemy widok właśnie bez nich.Ciekawa relacja i fajnie jest pooglądać nawet przez monitor.
    Aniu gratulacje....zachwycałam się i malinami i samplerem i zdecydowanie masz najładniejszy krzyżyk,brawo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mi też szkoda tej pracy bo taki ogromny jej nakład, a efekt wręcz groteskowy...

      Usuń
  8. Dzięki za relację, faktycznie, jakbym tam była. Uśmiechnęłam się, gdy przeczytałam, że większość blogowiczek to młode dziewczyny, a na wystawie było dużo starszych pań. Wiesz, większość z nas nie podaje wieku, więc myślę, że byś się zdziwiła, jak jest naprawdę.;) A teraz idę zwiedzić blog Ani, zainteresowałaś mnie jej pracami.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest Promyku! Ja chyba po prostu przypadkiem zakumplowałam się w sieci z młodszymi osobami. Wiek kogokolwiek mi nie przeszkadza jeśli młody umysł w ciele :-)

      Usuń
  9. Elu, dziękuję pięknie za tak obszerną fotorelację!
    To co napisałaś o tych haftach - zgadzam się z Tobą we wszystkim w 100%!!! prześwity w hafcie, pognieciona kanwa, ołówek...są dla mnie nie do pomyślenia! a tego obrazu "za kratkami" wstydziłabym się wysłać!
    Miłego dnia☺

    OdpowiedzUsuń
  10. Elu, świetna relacja, dziękuję, bo sama na niej nie mogłam być, i gratuluję! masz dziennikarskie zacięcie, a przy tym profesjonalne podejście do tematu :) Te wszystkie braki, które wytknęłaś, nie powinny mieć miejsca na takiej wystawie, ktoś to chyba jakoś selekcjonuje? Sporo pięknych prac, ale niektóre to rzeczywiście jakieś totalne nieporozumienia. Ania powinna dostać jakieś super wyróżnienie za nietypową, bardzo ciekawą pracę, mam na myśli ten sampler z łatkami. Obserwowałam jej pracę nad nim (na blogu Ani), to jest naprawdę praca mistrzowska!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Małgosiu i cieszę się, że zaglądasz!
      Prace rzeczywiście podobno są selekcjonowane, wiem, że sporo prac odrzucono.
      Mimo wszystko uważam, że jest wiele prac wybitnie pięknych, nie tylko te, które pokazałam. Warto zobaczyć i wyrobić swoje zdanie.

      Usuń
  11. Wspaniała, bardzo ciekawa, rzeczowa relacja. Po uważnym przeczytaniu, obejrzeniu wszystkich zdjęć w pełni podzielam Twoją opinie - o pracach wspaniałych i takich które absolutnie nie powinny się na wystawie znaleźć! Brawo dla Ani za jej przecudowne prace na lnie.
    Jeszcze raz dziękuję za bardzo ciekawy post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie była i jest!

      Usuń
  12. Ela, podpisuję się pod każdym Twoim słowem. Dokładnie takie same uczucia miałam po wyjściu z wystawy:)

    I bardzo się cieszę że mogłam Cię poznać - to jest ta wartość dodana takich imprez :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja bardzo się cieszę yen!
      Pozdrawiam i od dziś podczytuję Cię regularnie :-)

      Usuń
  13. Dziękuję za relację. Miło choć w taki sposób uczestniczyć w wystawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo! A w wystawie warto uczestniczyć, naprawdę :-)

      Usuń
  14. Czekałam na Twoją relację z wystawy, za którą bardzo dziękuję:)
    Byłam na trzech poprzednich edycjach, ale w tym razem nic nie wysyłałam i nie pojechałam. Po każdej edycji miałam takie same spostrzeżenia i odczucia jak Ty:) Jakość niektórych prac jest dla mnie nie do przyjęcia, jak np.. to "dzieło" które było nominowane, a prace, które są perfekcyjnie wykonane i widać na pierwszy rzut oka, że poświęcono masę czasu by je wyhaftować, jak np. ten dziki kot, zostają niezauważone. Już nie wspomnę o "Złotej Igle". Takie niedoróbki:) Trzy lata temu też został nagrodzony obraz, który wzbudzał wiele kontrowersji. Był duży gabarytowo, bo i duże miał krzyżyki. Czasem nie wiem czym kieruje się jury.
    Średnia wieku pań na wernisażu zawsze jest taka, bo tylko te panie mają czas by przyjechać w środku tygodnia o tak wczesnej godzinie:)
    Prace Ani też bardzo mi się podobają!
    Jeszcze raz dziękuję za relację! Za trzy lata na pewno wyślę coś swojego i tam pojadę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już się dzisiaj z Tobą umawiam na spotkanie i wspólne wysyłanie prac ;-). Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Koniecznie! Jesteśmy umówione!

      Usuń
  15. Fajna relacja z takiego wydarzenia... Zastanawia mnie tylko, kto wybiera i ocenia prace??? Wiem, ze do pokazania sa rozne techniki, wzory etc.... Ale jak mozna tylko wyroznic samplery, ten bialo rozowy i ten drugi, sa fantastyczne!!! Zmierzam w kierunku takiego mistrzostwa!!! Droge mam daleka :) Ale te czerwone plamy???? Wzorki monochromatyczne sa fajne, ale gdyby jakos ciekawie zrobione, wyprasowane i juz nie pisze, zeby na lnie.....Duzo, historycznie, lekko kwiatowo... Jak moga brac udzial prace wygniecione, pokratkowane, z brakujacymi krzyzykami, to ... sie zapisuje i ja :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać gusta są różne.
      Ja też marzyłabym wyszywać tak jak niektóre hafciarki/hafciarze. Na pewno konfrontacja z taką różnorodnością i wzorów i technik jest dobra by dążyć do doskonałości.

      Usuń
  16. Dzięki wielkie za relację.
    Chyba w tym roku się w końcu uda dotrzeć

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzięki za fotorelację z wystawy!
    Wszystko rozumiem.....pogniecione kanwy, niesprane ołówki itp. ale że wygrał obraz do końca nie wyhaftowany???? Ż E N U J Ą C E :/
    Ja byłam w Łodzi na "Inspirujemy kolorem" w 2012 i też jestem podobnego zdania, że warto pojechać, spotkać sie z innymi haftującymi, nacieszyć oko pracami. Mam wrażenie, że jednak gabaryt ma większe znaczenie niż sama technika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przemknęło mi to przez myśl.
      Sama byłam zdziwiona tą ,,niedoróbką" w zwycięskiej pracy, choć jej autor twierdzi, że to celowy zabieg-ma do tego prawo, tak jak ja do swojego zdania :-)

      Usuń
  18. Wspaniała relacja, mimo, że mieszkam w Łodzi, to jeszcze nie miałam okazji widzieć wsytawy. Strasznie byłam ciekawa jakości prac, ale widzę, że poziom jest bardzo zróżnicowany, możne nawet za bardzo. W polskiej blogosferze można zobaczyć tyle pięknych prac, a tu na takiej wystawie pognieciona kanwa marnej jakości i koślawe krzyżyki... brak słów. Wiem, że są osoby, które chcą możliwie najszybciej skończyć dany projekt i nie przejmują się krzyżykami, ale co innego wieszać takie prace w domowym zaciszu, a co innego pokazywać je światu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli zaczyna mi przechodzić ochota na odwiedzenie wystawy :/

      Usuń
    2. Aniu, nie zniechęcaj się. Koniecznie trzeba z nosem przy szybie każdą prace obejrzeć i wyciągnąć wnioski dla siebie :)

      Usuń
    3. Aniu M. a ja uważam, że właśnie powinnaś udac się na wystawę by samej ocenić to co ja już opisałam, może właśnie będziesz mieć inne zdanie, a może zachwycisz się innymi dziełami niż ja? Kto wie? Sama chętnie przeczytałabym inną niż swoja fotorelację.

      Usuń
  19. Super relacja, Elu. Z tego co piszesz i co przeczytałam w komentarzach, to zwracamy uwagę na to samo w odbiorze haftowanego obrazu. Jeśli tak jest to kto wysłał te pogniecione, krzywe, po prostu niechlujne prace? I na dodatek ktoś inny jeszcze te prace wyróżnił. Zastanawiam się, że może nie warto brać udziału w takiej wystawie, która nie promuje piękna i perfekcji wyszytych krzyżyków.
    Pozdrawiam. Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, ja słyszałam wiele opinii, że nie warto przyjechać, ale ja uważam (jak napisałam), że warto!
      Naprawdę nagroda czy wyróznienie to tylko wartość dodana do całej imprezy. Nigdy nie wystawiłam żadnej ze swoich prac, nie śmiałam, ale wydaje mi się, że to nieziemska przyjemność zobaczyć swoja pracę na wystawie, nawet jeśli budzi różne emocje. Nie wszyscy wysyłają też prace po to by wygrać. Liczy się przede wszystki przyjemność z tego, że robimy to co lubimy.
      Chciałoby się na takich wystawach oglądać dzieła wybitne, ale to przecież była wystawa amatorów, przeplatana pracami mistrzów :-)

      Usuń
  20. Nie jestem wielką fanką haftu krzyżykowego. Byłam na podobnej wystawie kilka lat temu i byłam bardzo zawiedziona powtarzającymi się zworami i wątpliwymi gustami. Jednak po tym jak świetnie opisałaś tę wystawę, na pewno pojadę do Łodzi, żeby ją obejrzeć i przy okazji popatrzeć na prace "naszych" dziewczyn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to się cieszę!
      Nie wiedziałam, że ten post zyska taki odzew i taką fajną duskusje i wymianę zdań :-)))
      Jedż do Łodzi i sama zobacz, bo może ja patrze inaczej?

      Usuń
  21. Ja również byłam na otwarciu wystawy i moje spostrzeżenia są bardzo zbliżone. Techniczny poziom wielu prac na niskim poziomie i to właśnie tych wyróżnionych. Może przy wzorach Golden Kite jest trudniej o ładne krzyżyki, bo ilość kolorów jak i ich zagęszczenie na małej powierzchni utrudnia odpowiednie wykonanie haftu.
    Podobnie jak Tobie, mnie najbardziej spodobał się lampart, przeeeeśliczny haft. Poza konkursem, bo przysłany w oprawie. Sroka czerwonodzioba, też zachwyca wykonaniem. "Złota igła" tematycznie mi się podoba, ale wykonanie już mniej, a te puste pola są tyle dziwne, co psujące całość.
    Też raziły mnie prześwity w wielu pracach, no i najbardziej te dwa obrazy, na których wyraźnie widać kwadraty jakimi prace były wyszywane, jak można tak spartolić robotę.
    Dawno nie byłam na ogólnopolskiej wystawie, więc nie mam porównania z poprzednimi, ale ta nie zrobiła na mnie tak dużego wrażenia, jak zapowiadano na wstępie. Dużo bardziej podobała mi się wystawa stowarzyszenia "Kanwa" na ich 10-lecie ( ostatnia na jakiej byłam ).
    Niemniej jednak warto się wybrać, najlepiej chyba w sobotę, jeśli się bardzo rozczarujemy, to nie będzie szkoda wydanych pieniędzy na wejście, bo w tym dniu jest bezpłatne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli byłas na wystawie, to szkoda, że się nie spotkałyśmy!
      Ja nie wyszywam dużych prac, nie czuję tego, ale potrzfię docenić i zgadzam się, ż jest to technicznie dużo trudniejsze by uzyskać idealny efekt.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Ja też nie wyszywam dużych obrazów, a Goldeny nie dla mnie, za dużo pracy, a efekt nie zawsze zachwyca. Podziwiam jednak osoby, które "porywają się" na te wzory, bo to baaardzo żmudna robota.
      Zgadzam się również, że organizacja wystawy nie na wysokim poziomie, "Kanwa", która działa przy Muzeum robiła kilka swoich wystaw i potrafiła to zrobić o wiele lepiej.
      Decyzje jurorów w większości też są mi niezrozumiałe.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  22. Byłam , widziałam i mam to samo zdanie. Dziękuję , że tak dokładnie opisałaś nasze wspólne wrażenia. Recenzja niepochlebna o technice , ale jak frajda z naszego spotkania....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, to był jeden z fajniejszych momentów całej wystawy :-)Pozdrawiam!

      Usuń
  23. Zauważyłam, że fajna dyskusja tutaj się zrobiła i dzięki temu poznałam nowe blogowe miejsca!

    OdpowiedzUsuń
  24. Byłam pierwszego dnia, potem jeszcze raz , by na spokojnie obejrzeć wszystko,( zdjęcia wstawiłam na swoim blogu). Moje odczucia są bardzo podobne do Waszych. Nie jestem hafciarką. Może nieco inaczej odbieram prace, ale też podziwiam piękno i to co zasługuje na nagrody. Wiele prac w ogóle mi się nie podobało. Dlatego dziwię się jurorom, ich ocenie i typowanie wyróżnień. Jestem raczej perfekcjonalistką, wychodzę z założenie że lepiej nie robić nic niż byle jak. A na tej wystawie jak same zauważyłyście były niedoróbki. To by było na tyle mojej oceny. pozdrawiam Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja tak myślę, że lepiej nic nie robić niż robić byle jak...

      Usuń
  25. I ja dziękuję za relację, pozwolę sobie wykorzystać link do niej na moim blogu.
    W ciągu ostatnich 5 lat byłam na wszystkich wystawach krzyżykowych organizowanych przez Muzeum, nie tylko Złota Igła, ale także inne - Z nici Ariadny, Malujemy kolorem (mieszkam dość blisko, więc dojazd nie jest problemem).
    Oprócz pierwszej wystawy, na której wszystko mi się podobało bezkrytycznie, bo byłam kompletnie zielona technicznie (dopiero zaczynałam swoją przygodę z haftem krzyżykowym) - z każdą kolejną było już gorzej.
    To wszystko na co zwróciłaś uwagę pojawia się za każdym razem i doprawdy aż mi wstyd za organizatorów z mojego miasta, że nie wyciągają wniosków z krytycznych uwag pojawiających się po wystawach (głównie na blogach). Prawdopodobnie nikt z nich nie czyta uwag w blogosferze.
    Powtarzające się grzechy główne to:
    Bylejakość organizacyjna - któregoś roku po części oficjalnej kazali wszystkim czekać do godziny 16 na otwarcie drzwi do sal wystawowych, dopiero po interwencjach osób, które przecież przyjechały do Łodzi często z daleka, łaskawie wpuścili.
    Niestaranne przygotowanie ekspozycji - widziałyśmy pracę powieszoną do góry nogami (akurat wtedy spotkałam się z koleżankami z forum i naprawdę było mi głupio za taką fuszerkę), inna praca (chyba szydełkowa, albo frywolitki) była powieszona tyłem; brak oprawy dla haftów, przez co bardzo tracą; pogniecione prace.
    I to co najbardziej kontrowersyjne - czasami żenująco niski poziom prac dopuszczonych do konkursu oraz przedziwne kryteria przyznawania nagród.
    To wszystko opisałaś, więc niestety nie ma zmian na lepsze i raczej nie ma nadziei na przyszłość.
    Ja w tym roku nie mogłam być na otwarciu, ale to może lepiej, bo na spokojnie sobie obejrzę w wolnej chwili, bez tłoku.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zamierzam pojechać na kolejne wystawy.
      Pozdrawiam i dziękuję za opinię:-)

      Usuń
    2. Ani przez chwilę nie myślałam o opuszczeniu wystaw - wybieram się na każdą, która będzie organizowana. Dotychczas starałam się być w dniu otwarcia, ale nie zawsze to możliwe.
      W moim pierwszym komentarzu chodziło mi o wystawę "Inspirujemy kolorem", nie wiem skąd to "Malujemy..." się wzięło (jakieś skojarzenia techniczne).

      Usuń
  26. Idealna i precyzyjna relacja. Dzięki Elu! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. super relacja! dziękuję, mam nadzieję, że uda mi się zobaczyć tą wystawę "własnymi oczami"
    pozdrawiam
    Weronka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedź koniecznie i wyrób swoje zdanie, pozdrawiam!

      Usuń
  28. Elu dzięki za relację. Nie wiem jak Ci się udało tyle zapamiętać szczegółów (chyba, że robiłaś motaki). Moja zabawa z krzyżykami jest czysto amatorska, ale zgadzam się, że na wystawy trzeba dawać prace na wysokim poziomie. Mimo kratek dziewczynka w oknie bardzo mi się podobała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie robiłam notatek :-)))
      Jakoś jestem spostrzegawcza i spędziłam tam dużo czasu, oględałam prace po kilka razy ale też słuchałam opinii innych, pozdrawiam !

      Usuń
  29. Ciekawa recenzja. Proszę mi wyjaśnić, jak wygląda mistrzowski krzyżyk. Jestem laikiem w kwestii haftu, bardzo mnie to jednak ciekawi. Czym różni się obraz wyhaftowany na kanwie od tego ze szlachetniejszego materiału?
    Pozdrawiam
    Kathi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Każdy ma chyba swoją wersję ,,mistrzowskiego krzyżya", jak dla mnie musi on spełniać wiele wymogów. Przede wszystkim każdy MUSI byc robiony tak samo, w tą samą stronę czyli z Katowic do Białegostoku i ze Szczecina do Rzeszowa. Liczba nitek musi być dobrana do grubości kanwy czy materiału (za mało nitek muliny powoduje prześwity, za dużo-zbyt mocne upakowanie czyli wylewanie się haftu). Dobry moim zdaniem krzyżyk robi się na tamborku, na materiale napietym jak struna, wtedy wszystko wychodzi idealnie i gotowa praca nie faluje. Nici i kanwa czy materiał musi być dobrej jakości. Mistrzowski krzyżyk to też wypranie pracy i delikatne wyprasowanie żelazkiem przez szmatkę, po lewej stronie-wyrównują się wtedy wszystkie nitki, krzyżyk lepiej pokrywa material i robi się ,,pikselem" robiącym obraz, a nie oddzielnym krzyżykiem. Obrazy na kanwie świetnie nadają się do haftowania obrazów zapełnionych w całości, bo wtedy sa siatką. Według mnie sama kanwa prześwitująca z niecałkowicie zapełnionego haftu niezbyt grzeszy urodą. W haftach nie w pełni pokrywających materiał świetnie sprawdza się len i materiały bawełniane o równym splocie, których faktura sama w sobie jest bardzo ładna.
      Myślę, że spełnienie tych warunków sprawia, że praca jest ładniejsza i dopracowana niz każda inna haftowana przypadkowo. Opisałam Ci to co ja uważam za najważniejsze, choć jeszcze wiele jest takich drogiazgów, które świadczą o mistrzostwie i odróżniają od pracy rzemieślniczej:-)

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź, sama coraz bardziej wkręcam się w to hobby, więc będę mieć możliwość od razu uczyć się "mistrzowskich krzyżyków" :-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  30. Hmm, to widze ze nic nie stracilam. Tak jak zalowalam wystawy DMC, tak tej zupelnie nie zaluje. Dziekuje za relacje! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz Piegucha, a dla mnie ,,wystawa" DMC to była jakas śmieszna namiastka targów i totalnie mi się nie podobało, za to ten łódzki wernisaż baaardzo mi się podobał. W poście trudno wszystko opisać i pokazać z każdej strony (i dobrej i złej). Ja na Twoim miejscu bardzo bym tej łódzkiej wystawy żałowała :-)

      Usuń
  31. Witam, stos na którym o mało mnie tu nie spalono chyba już wygasł. To ja jestem tym który ośmielił się wysłać pracę z brakujących xxx. Po pierwsze myślałem że wystarczyło moje wyjaśnienie ale widzę że stało się inaczej i na dodatek jestem nieżetelnie cytowany. Cóż, rozumiem że chciała Pani na swoim blogu błysnąć. Nigdzie w regulaminie nie stoi że haft ma być pełny, z całym szacunkiem to nie pasztetowa by musiała być wypełniona bo brzegi. Przy okazji przejżałem Pani dokonania w tej materii, powiem, skromny staż i na taki jak mój dorobek zabraknie Pani czasu bo zdaje się Pani haftem para się od 2 lat a ja od ponad 30. Niby niczego to nie dowodzi ale przyzwoitość i pokora nakazałaby mi się zachować inaczej na Pani miejscu. Przeglądając Pani bloga ma wrażenie że miło mieć taki zamknięty świat gdzie wszyscy słodką, chwalą i brakuje mi jeszcze zawołania pani prezydent Warszawy po wyborach «brawo ja». A teraz odniosę się do konkursu jaki Pani ogłosiła jakiś czas temu pt. Pokaż plecy. Wykonując sampler jednym kolorem to można się tak bawić. Ciekaw jestem jak wyglądają plecy tulipany który jak pamiętam był w 30 kolorach. A teraz niech Pani spróbuję sobie wyobrazić tył mojej rozważane która kilkakrotnie pojawiła się w fotorelacji z wystawy a do której użyłem 185 kolorów a wielkość pojedynczego krzyżyk to milimetrów. Mimo wszystko zapraszam na wystawę w pażdzierniku, zamierzam tam wysłać kolejne 2 prace i nasze hafty. W galerii naszych haftów obejrzy Pani parę innych moich prac pod nickiem Adamxman. Pozdrawiam świątecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj!
      Nie było żadnego stosu-tak jak napisałam w tytule posta-wrażenia z tej wystawy to tylko moje zdanie-jak dokładnie zaznaczyłam ,,subiektywne", więc przyjmuję inne, równiez Twoje zdanie.
      Napisałam też :,,Nie chciałabym tu oceniać nikogo ani niczego, bo przecież sama nie jestem ekspertem, raczej mam ochotę pokazać na co ja zwróciłam uwagę, co mnie poruszyło, co dla mnie w hafcie krzyżykowym jest ważne i cenne, choć są to i takie rzeczy których nie umiem, a do których dążę", czyli oznacza to, że ten post nie miał nikogo ośmieszyć, zdenerwować, ale pokazać jak ja widziałam całość (nie skupiając się na konkretnej pracy).

      Nie wiem, czy zwróciłes uwagę, że napisałam też o Twojej pracy....poza wszystkim innym...:,,Fajny dobry, krzyżyk niestety w wielu miejscach niedopracowany(taki miałam odbiór bez chęci krytykowania Cię). Do tego jeszcze jeden szczegół, który zaburzył mi odbiór pracy", napisałam też , że ,, praca, która wzbudza emocje to coś dobrego samego w sobie".
      Pamiętam, że na Wystawie to nie ja zainicjowałam całą dyskusję, ale zza kontuaru jej się przyglądałam się jej bez jednego słowa i po prostu skomentowałam całą sprawę tutaj, tak jak widziałam to swoimi oczami, po prostu bez złośliwości opisując zaistniały fakt.

      Nie chciałam też tu niczym błysnąć-mogłabym, gdybym sama coś wystawiła, ale wtedy nic nie wystawiłam niestety. Z wielkim szacunkiem odnosze się do Twoich 30-letnich doświadczeń hafciarskich i ciesze się ze swoich skromnych choć 3 letnich i nie zamierzam się z nikim na dokonania ścigać, a jednocześnie mam swoje zdanie, bo mam do tego prawo przecież.

      Co do ,,Pokaż plecy" to cóż, Musisz czytać dokładnie posty, a nie tylko je oglądać. To nie był żaden konkurs ,,kto lepiej" tylko zabawa blogowa, która polegała na pokazywaniu tyłów a nie na rywalizowaniu, kto ma ładniejsze. Wygrała osoba nie ta, która ma najlepszy tył, ale po prostu wylosowana ze wszystkich. Zdaję sobie sprawę, i podkreślałam to w tekście (trzeba czytać!), że multikolorowe haftu to inna półka, sama przyznam nawet nie mam 185 kolorów nici w domu...ale czy to czyni mnie gorszą hafciarką? Czy mam przez to czuć się że ,,nie dorastam do piet"? Dla mnie to hobby i zabawa i nie oczekuję naprawdę ,,brawo ja"...

      Myślę, że nie ma co się unosić-ile prac tyle zdań i opinii.
      Z ciekawością zaraz zajrzę do galerii i w październiku na wystawę również mam nadzieję przyjadę.

      Pozdrawiam!


      Usuń
    2. zdecydowany w ocenie Pani występku na auli wobec mojej osoby ale tak zostałem wychowany że puszczam kobiety przodem, ustępuję miejsca i nie zwracam się do obcych, zwłaszcza starszych per TY. Może jestem staromodny, wiek ma swoje prawa, w końcu mam trochę więcej niż 18 lat.
      W którejś ze swoich wypowiedzi komentowała Pani dokładność swoich relacji spostrzegawczością, istotnie tak jest. Też tak mam, dzięki temu zwróciłem dużo wcześniej na Panią uwagę zanim Pani podeszła na koniec i zadała to pytanie. Po czym dodała Pani ośmielona wyraźniej moim zakłopotaniem i wtórującymi Paniami dlaczego praca nie skończona została nagrodzona. Nie chce mi się cytować całego ciągu zdarzeń choć pamiętam doskonale co wtedy się działo. Mam tak z pamięcią, że dobrze pamiętam całe to zajście. Pamiętam nawet jak Pani była ubrana choć niewiele czasu Poświęciłem temu zajściu. Pamiętam, że bilet parkingowy miałem do 16 a to zbliżała się 17, a jeszcze dojechać do hotelu i zameldować się. Jeszcze spotkanie z przyjaciółmi na mieście więc nie miałem czasu na słowne pojedynki. Ogólnie odebrałem to jak zasugerowanie mi, że powinienem przeprosić, oddać nagrodę albo przyznać, że mam kogoś z rodziny w jury. To mój subiektywny odbiór. Słowem Pani uroda była w dużym kontraście do wypowiedzi jakie słyszałem z Pani ust dlatego jeszcze bardziej byłem zdumiony. Jakoś mi to nie pasowało.Nawet moja niepełnosprawna córka, będąca ze mną na wystawie, też była zażenowana całym zajściem.Dlatego też nawet z tego względu nie chciałem kontynuować tej tragikomedii. Uprawiając Aikido nauczyłem się nie tylko wychodzić cało w trudnych potyczkach fizycznych ale przede wszystkim unikania konfrontacji, pokory i szacunku do drugiej osoby, nie tylko przeciwnika. Sensei uczył nas aby z każdej porażki wyciągać lekcje na przyszłość. Jeśli pisze Pani, że czegoś tam nie potrafiłem udźwignąć, zbyt pochopnie artykułuje Pani wnioski. Moi znajomi mówią o mnie, że jeśli zechcę ugotować jajko, gotów jestem spalić miasto. Mam wiele pasji, i nie tak łatwo mnie zniechęcić. Własnymi rękami postawiłem dom, zbudowałem ogród i pewnego dnia postanowiłem, że mój dom przyozdobię obrazami moimi. Tak jak w przypadku poranka w porcie, tak i wielu innych prac mógłbym wykonać malując dowolną techniką, akwarelą czy pastelą. Uznałem, że bardziej oryginalną będą własnoręcznie wykonane hafty. Dalej będę to robił bo sprawia mi to ogromną frajdę póki nie stracę zupełnie wzroku.

      Usuń
    3. Panie Adamie! Tak jak napisałam wcześniej chyba pomylił mnie Pan z kimś innym, ponieważ ja nie brałam udziału w tej dyskusji, ale przysłuchiwałam się jej z boku, choć z zaciekawieniem.
      Dodam też, że w blogosferze panuje zwyczaj bezpośredniego zwracania się do uczestników dyskusji.

      Usuń
  32. "Autor zapytany dlaczego, odpowiedział, że program, w którym robił obróbkę zdjęcia nie dobrał kolory z palety, bo takiego nie znalazł."
    "Pamiętam, że na Wystawie to nie ja zainicjowałam całą dyskusję, ale zza kontuaru jej się przyglądałam się jej bez jednego słowa i po prostu skomentowałam całą sprawę tutaj, tak jak widziałam to swoimi oczami, po prostu bez złośliwości opisując zaistniały fakt. Zacytowałem Pani 2 wypowiedzi. Dzisiejsza mocno odbiega od tej którą cytowała Pani zaraz po wystawie, ale po kolei. Przy okazji takich Świąt nie powinienem wszczynać dyskusji w tym tonie. Tak się składa jednak że te Święta są świadectwem wiary i prawdy. Mógłbym być bardziej

    OdpowiedzUsuń
  33. Długa jest moja wypowiedź i chaotyczna ale wbrew Pani opinii dokładnie przeczytałem całą relację z komentarzami dlatego próbuję się odnieść wywołany do tablicy. Pisząc o Pani zabłyśnięciu na swoim blogu nie miałem na myśli Pani prac tylko Pani relację. Efektem pani niby nie oceniania nikogo ani krytyki były komentarze w stylu Katarzyny -"kpina", Edyty Godzic-"takie niedoróbki" czy wypowiedż Joanny T-"żenujące". Sama Pani też użyła określenia niedoróbka.Czy teraz rozumie Pani co Pani zrobiła tą niby niewinną relacją subiektywną, ludzie nie widzieli na żywo mojej pracy i całej wystawy a wyrobili sobie paskudne zdanie i niechęć odwiedzenia wystawy. I jeszcze jedna wypowiedż z pozoru niewinna mocno mnie poruszyła. Do wystawy zostały dopuszczone prace ogólnie mówiąc nie najwyższych lotów, dostało się tym którzy ośmielili się wysłać na konkurs i tym co je oceniali. A ja to widzę tak: Jury pewnie podziela mój punkt widzenia dlatego wiele z takich prac dopuściło do wystawy. Jak sama Pani zauważyła że wykonawcami w dużej mierze były osoby starsze, niestety mające często dylemat, czy kupić leki czy zostawić pieniądze w pasmanterii. Wiele z nich zadał sobie sporo trudu i naraziło się na znaczne wydatki by dotrzeć do Łodzi. Dało się zauważyć na wernisażu jak znikał cały poczęstunek. Niektóre osoby brały ciasteczka jak prowiant na drogę powrotną. W przypadku takich osób, mówienie o tym, że lepiej nie robić nic niż byle jak nabiera innego wymiaru.
    Zacytuję tu anegdotę z życia mojego dziadka. Pielęgniarka złapała go w toalecie jak popala po drugim zawale i że nie wolno a On jej na to: to z przyjemności zostanie mi tylko pierdzieć i przepraszać z rzeczy na Pe.Nie wszystkie osoby w takim wieku mają możliwość korzystać z takiego szkła jakiego używa kosmetyczka. Ja bez tego szkła z nekrologów widzę tylko nazwisko osoby zmarłej, reszta jest poza moim zasięgiem. Odbierając nagrodę wspomniałem przewodniczącej jury, ze to chyba moja ostatnia wystawa. Nie miałem wglądu do tych 105 prac które odesłano ale wyobrażam sobie jak trudne to były wybory.
    A tak zupełnie na koniec nadmieniając Konkurs czy jak Pani woli zabawę "Pokaż plecy" chodziło mi raczej o to jak może wyglądać moja praca pt Rozmarzona" Którą Pani na swojej relacji z wystawy umieściła aż trzykrotnie.Rozmiar krzyżyka w tej pracy to jeden milimetr a w niektórych centymetrach kwadratowych było od 30 do 50 kolorów. Mimo wszystko nie zrażam się przeciwnościami przystąpiłem do opracowania nowego wzoru. Będzie miał w palecie 230 kolorów i coś ponad 200 tys. krzyżyków. Będzie na pograniczu wymiarów dopuszczonych do wystaw. Zdradzę, że wymiar nie ma powalić jury tylko na mniejszym wymiarze nie ukazałbym w pełni piękna draperii. Więcej nie zdradzę szczegółów, potrzebuję na ten projekt od 3 do 4 lat. Na raz się nie dało tego opublikować ale myślę że w miarę czytelnie się wypowiedziałem
    Z wyrazami szacunku Adam

    OdpowiedzUsuń
  34. Przyznam, że nie pomyślałam o tym w ten sposób. Wiem, że wile wystawionych prac było autorstwa starszych osób, na pewno nie raz musiały sobie czegoś odmawiać, by chocby kupic nici. Moim jednak zdaniem na takim konkursie liczy się JAKOŚĆ, a nie ,,dobra intencja". Pewnie sam Pan przyzna, ze niektóre prace porządnie odstawały od czołówki...

    OdpowiedzUsuń
  35. Zgadzam się, odstawały jednak ja przymknąłem na to oko, z natury jestem niepoprawnym optymistą i nie odbieram radości innym. Może Panią zanudzam ale postanowiłem podzielić się jeszcze jedną refleksją z poprzedniej Złotej igły. Wystawiałem tam również swoje prace. Mimo braku nominacji zostały dostrzeżone ale nie to jest najważniejsze. Była tam też duża ekipa z Lublina. Staliśmy na wernisażu tak jak to bywa wśród porażonych tą samą pasją.W pewnym momencie pewien hafciarz z Lublina wskazując Panią ze swego grona wypowiedział takie sformułowanie, "oto największa przegrana tej wystawy" Pan był o głowę wyższy ode mnie.Na to ja mu rzekłem wziąwszy go na bok. Czy chce Pan pojechać do domu obity, wykorzystam to co potrafię i wbiję Panu do głowy, że nie należy wpędzać w depresje kogoś kto tworzy takie dzieła, ja na jej miejscu cieszyłbym się z tego jaki aplauz wywołał widok jej pracy. Była przepiękna, ozdobiona koralikami i perłami, krzyżyk jak z maszyny a sam obraz "Dama księżycowa" zapierał dech. Po tych słowach które wypowiedział jej kolega, po powrocie do domu ta kobieta mogłaby spalić tamborek i nici. A ode mnie usłyszała, że gotów bym tak zacnej mistrzyni robić za podnóżek bom siedzieć na równi z nią niegodzien. Tak o to podejściem moim przywróciłem uśmiech tej kobiecie. Długo po tym zajściu otrzymałem podziękowanie od tego Pana. Wszystko zależy od perspektywy na ten sam problem. Pozdrawiam niepoprawnie pozytywnie

    OdpowiedzUsuń