wtorek, 3 czerwca 2014

Z wycieczki...Żyrardów

Sobotni wypad do Żyrardowa już za mną! Wspaniale udała się pogoda i udało się zrealizować zamiar chociaż pobieżnego poznania miasta, tak z mojej strony, w moim stylu.

Żyrardów to miasto z długą historią lniarstwa i włókiennictwa, sama się dziwię jak to sie stało, że będąc co jakiś czas w tym mieście nie zwracałam na ten fakt uwagi? Zawsze załatwiałam ,,swoje sprawy" i wracałam szybko do domu. No tak, ale przeciez moje hobby pojawiło się nie tak dawno. Zawsze wpadając do Żyrardowa byłam zachwycona jego starą architekturą i industrialnym charakterem starej części miasta, ale nic więcej. Ale wczorajszy, bardzo króciutki wypad, otworzył mnie na ,,nowe" dla mnie w Żyrardowie.



Kilka dni wcześniej dużo czytałam o historii tego miasta i wyszukałam kilka punktów, które zamierzałam odwiedzić.

Zaczęłam od sklepu ,,Lniany Zaułek", który bardzo mnie zachwycił, chociaż dojeżdzając do niego bałam się co tam zobaczę. Droga pełna wykopów, a okolica taka, że chciałoby się iść z kimś a nie samodzielnie...Mocno ubolewam nad takimi miejscami. Odremontowane mogłyby być perełką.





 Na terenie starej części fabryki wśród wielu pięknych, ale bardzo zniszczonych budynków w końcu znalazłam.


I od progu podcięło mi kolana.
Sklepik jest przepiękny, w kolorystyce bieli i szarości, delikatnego brązu i lnu oraz wikliny. Stoły pełne lnianych drobiazgów, bibelotów wnętrzarskich, szklanych kloszy, pater, zawieszek, porcelany, wikliny...Czego tam jeszcze nie było...a wszystko spójne!

Uderzyłam od razu do półek z materiałami lnianymi, było ich tam bardzo dużo - różne faktury, kolory, przeznaczenia. Zapytałam o możliwość zakupu lnu z żyrardowskiej fabryki i okazało się, że nie ma go w sprzedaży (nie wiem już w końcu czy fabryka nie działa, czy tylko nie mają go w asortymencie). Zapytawszy o len do haft krzyżykowego dostałam do ręki asortyment podobny bardzo do lnu, który kupowałam w poznańskim Biotextilu, jestem prawie pewna, że to takie same materiały, od tego samego dystrybutora, choć ceny były około 30-40% większe. Znalazłam tu wiele tkanin kolorowych (pomarańczowy, błękity, zielenie) i wiele wiele innych, wszystkie nazwane ,,polski len", choć nie ten żyrardowski...cena około 60 złotych z metr. Wybór ogromy ale cena chyba lekko przesadzona.

Na pierwszym piętrze sklepu znalazłam masę wnętrzarskich łakoci: koce, bolesławicką porcelanę, abażury do lamp wykonane z lnu i wikliny, oryginalne kosze..

Niestety nie pozwolono mi zrobić zdjęć, bardzo żałuję!

Nie udało mi się też niestety odwiedzić słynnego ,,Sklepu Wokulskiego", który w sobotę był zamknięty. Jest to podobno jedno z bardziej charakterystycznych miejsc Żyrardowa.


Weszłam na kilka minut do parku Dietricha, choć na spokojny spacer możnaby tam przeznaczyć pewnie kilka godzin. Bardzo spodobała mi się posiadłość, w której obecnie mieści się Muzeum Mazowsza Zachodniego, ale to temat na kolejny wyjazd.




Spacer przedłużyłam  na zwiedzaniu Starej Przędzalni i Nowej Przędzalni, które zostały obecnie pięknie odrestaurowane i zaadaptowane na luksusowe lofty (choć wieść niesie, że developer zbankrutował i inwestycja jest nie do ukończenia...szkoda).


Stare zabudowania fabryczne zaadaptowane są na część handlową i mieszkalną.


Główny budynek Nowej Przędzalni świetnie się prezentuje! Naprawdę światowo!




Mogłabym mieć takie duże okna w mieszkaniu... od ziemi do sufitu :-)






Centrum Żyrardowa to uroczy skwerek z fontanną i widokiem na przecudny kościół. Jego rozeta kojarzy mi się z szydełkową serwetką :-)




Okolice centrum są zielone i wiele  tu starych klimatycznych kamienic.






Okolice ulicy Kościelnej urzekły mnie zielenią, w której zlokalizowane są kamienice mieszkalne.




Bardzo podobał mi się także budynek dworca PKP.

 
Wśród pięknych budynków jest tu bez liku betonowców pamiętających czasy PRL-u, ale tych nie pokazuję, mamy takie wszędzie, na codzień.

Na jednym z budynków zauważyłam bardzo ciekawą nazwę second-handu, zobaczcie...




Widziałam już różne nazwy sklepów z używaną odzieżą: Kupciuszek, Tani Armani, Ciucharnia itd, ale ZARA WYGRZEBIE...śmiałam się z pół godziny :-)))

Moje lniane zakupy z Żyrardowa pokażę niebawem. Mały upominek dostanie też jedna z blogerek, która odgadła cel mojej podróży. Violu - czekaj na przesyłkę-niespodziankę, niedługo ją otrzymasz!

Żyrardów jest bardzo ciekawym i ładnym miastem, wiele tu wyjątkowych zakątków i wszędzie historia lniarstwa i włókiennictwa rzuca się w oczy, otacza z każdej strony. Nie wiem czy warto przyjechać tu specjalnie z daleka, by zobaczyć miasto. Na pewno jednak warto będąc w okolicy nie ominąć tego miasta.

Pozdrawiam!

Ela



21 komentarzy:

  1. Fajna wycieczka, czuję klimat bo w końcu sama mieszkam w mieście gdzie przemysł włókienniczy kiedyś kwitł. Pozostałości to piękne pałacyki fabrykantów i zaadaptowane wnętrza fabryki włókienniczej na galerię handlową:)
    Szkoda, że nie pozwolili na zdjęcia, swoją drogą dziwne podejście. Ciekawa jestem co tam wygrzebałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez mocno się zdziwiłam, że nie pozwolono mi zrobić kilku fotek, na ale cóż, musicie uwierzyć na słowo!

      Usuń
  2. Wow! Piękne budownictwo ! Uwielbiam taki klimat ceglanych budynków. Jestem urzeczona Twoją relacją ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Elu za fotorelację z Żyrardowa! Uwielbiam takie ceglane budynki.
    Też się dziwię, że nie pozwolono Ci robić zdjęć w sklepie. Przecież to zawsze jakaś reklama. Ja klientkom nie bronię robienia zdjęć w mojej pasmanterii:)
    Bardzo jestem ciekawa zakupów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja lubię taką architekturę!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Swietna wycieczka! :) Piekne zdjatka zrobilas :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Elu, piękna fotorelacja z wycieczki! tez podobają mi się takie ceglaste budynki:)
    Pozdrawiam ciepło i czekam z niecierpliwością na Twoje lniane zakupy, pokazuj szybciutko☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna wycieczka - dziękujemy za fotki! A sklep "Zara wygrzebię" - rewelacja:):):)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj cudowne te budynki ceglane super zdjęcia, też się dziwię , że w sklepie nie pozwolono ci zrobić zdjęć zawsze to reklama. A nazwa second handu rewelacja. Oj ciekawa jestem to tam za zakupki zrobiłąś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowienia Violu!Prezencik z tego uroczego miasta wysłałam do Ciebie!

      Usuń
  8. Prawda, że wizyta w Lnianym zaułku może powalić na kolana......
    Droga do zaułku - podobne odczucia
    I ta cegła ................ Dzięki za relacje - już wiem, że jak tam będę to MUSZĘ wybrać się na spacer po mieście, a nie tylko do zaułku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło ,,spotkać" osobę, która tez tam była :-)

      Usuń
  9. Przeczytałam Twój post od deski do deski i... nie wiem, czy ja potrafiłabym tak pięknie opisać Żyrardów, w którym w końcu mieszkam od urodzenia! A z tej nazwy ciuchlandu też się śmiałam!!!
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam i zazdroszę mieszkania w tym ślicznym mieście :-)

      Usuń
    2. Hmmm... Od pewnego czasu rzeczywiście wygląda coraz lepiej.

      Usuń