poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Czarodziejka

Wyczarowała dla mnie delikatne cudo.................




 .................... które będzie dla mnie jednym z ulubionych dodatków!



Chusta idealna do granic, a ja jestem naprawdę wymagająca.



 
Chusta jest prezentem dla mnie w naszej wymiance. Ode mnie Ola otrzymała oprawiony obrazek, który kiedyś wyhaftowałam, a wymianka zmobilizowała mnie by go oprawić.
 

 
Chenia - Ola...po prostu wróżka dobrego smaku i nastroju...


Dziękuję!

czwartek, 8 sierpnia 2013

Domowa manufakura - mydło z lawendą i olejem arganowym

Myślałam o tym już od jakiegoś czasu, bo w sklepach jest tyle pięknych rzeczy. A dlaczego nie miałabym zrobić ich sama?


Dziś w mojej kuchni powstały 4 kostki mydła z pokruszona lawendą, które wzbogaciłam czystym olejem arganowym z ekologicznej produkcji i naturalnym ekstraktem z lawendy.

 

Do uformowania mydła posłużyła foremka do muffinek- nie planuję dużej produkcji, więc nie chciałam inwestować w specjalistyczne foremki.



 Każdą kosteczkę mydła natarłam olejem arganowym i oliwą z oliwek, żeby ładnie błyszczała. Ostateczny sznyt nadało opakowanie.



Wszystkie już znalazły nowych właścicieli - obdarowałam nimi bliskie osoby :-)
No i bardzo jestem zadowolona!

Pozdrawiam

Ela

piątek, 2 sierpnia 2013

Wakacyjna pasmanteria

Wakacyjny wypoczynek już częściowo za mną. Ja jednak nie byłabym sobą, gdybym korzystając z okazji nie rozejrzała się po okolicy w poszukiwaniu...pasmanterii.

Korzystając z okazji wypoczynku w Gdańsku zajrzałam do Galerii Przymorze, ponieważ słyszałam , że niedawno odbyła się tam wystawa i targi craftu oraz rękodzieła. Znalazłam pasmanterię ,,Jola"- jak dla mnie nie jest to takie oczywiste, że w centrum handlowym spotykam pasmanterię. Przyzwyczajona jestem raczej do zakupów na ,,klik" przez internet, lub w malutkich pasmanteriach, niestety często trącą one prl-em.

Od dłuższego czasu szukam takich fajnych, klimatycznych miejsc, które są miejscem pracy i pasji, niestety jeszcze takich niewiele spotkałam.

W pasmanterii kupiłam coś co już od dłuższego czasu bardzo m się podobało, jednak odstraszała mnie cena, a tutaj, nie uwierzycie...przecena z 90zł na 36! Pełny  zestaw do wyszywania z lnem i kompletem prawie 30 kolorów muliny DMC. I jak tu się nie cieszyć! A do tego oryginalny schemat DMC (no cóż wzór jest z 2007 roku, ale mi to nie przeszkadza) z którego haft prowadzi się wyjątkowo łatwo, jest niezmiernie czytelny.



W końcu przyda mi się otrzymany od Joanny z Mglistego Snu organizer na muliny, który ta dobra dusza sprezentowała mi z okazji moich narodzin w blogowym świecie! Bardzo Ci dziękuję!


Sama pasmanteria, pomimo w miarę dobrego zaopatrzenia nie zachwyciła mnie estetyką, dalej szukam takiego idealnego miejsca! Cieszę się jednak, że w centrum handlowym, gdzie królują firmowe sklepy, jest w ogóle takie miejsce

Zaczęłam ten haft (ale tylko na próbę)! Więcej nie zamierzam haftować do czasu zakończenia mojego mega-samplera, jak nazywam ,,Drzewo Życia". To tylko parę xxx, więcej nie tknę!


Faktem jest, że już na lnie wyszywać się nie boję!



Więc dalej w realu szukam (będąc przy okazji w różnych miejscach) idealnej pasmanterii. A póki co idealnym miejscem dla mnie (choć nigdy tam nie byłam), zostaje pasmanteria ,,Inspiracja" Edyty! Podziwiam Cię Edyta za to co robisz! Jednocześnie bardzo się cieszę, że mogę spijać śmietankę z Twojego doświadczenia hafciarskiego!

Szukam takiego miejsca blisko siebie!

A jak to jest u Was? Przeważają zakupy internetowe czy w zaprzyjaźnionych miejscach? A może podpowiecie mi gdzie w Waszej okolicy są takie miejsca gdzie pasja spotyka się z zawodem? Chętnie poznałabym takie miejsca i adresy, bo kto wie, może kiedyś będę blisko i wpadnę?


Pozdrawiam

Ela

poniedziałek, 29 lipca 2013

Moje lato

Uwielbiam polskie lato! Nie zawsze tropikalnie ciepłe (choć w tym roku wyjątkowo!), ale zawsze kolorowe!

Dla mnie to najcudowniejsza pora roku i dlatego próbuję zawsze zamknąć jego kolory na zimę! Najchętniej w tym czasie w ogóle nie wyjeżdżałabym na wakacje, bo wolałabym włóczyć się po świecie w październiku czy w listopadzie.



Robienie domowych przetworów to dla mnie pasja nie mniejsza niż haftowanie, na pewno ma też dłuższą historię :-)!

Kolory i smaki zamknięte w słoikach pełnych zielonych ogórków, sałatki z buraków, solonego szczawiu czy domowego ketchupu dają smak i radość zimową porą!



 
 A dla mnie są dużą porcją codziennej radości ze szczegółu...
Nie potrafię odłożyć pełnego słoika na półkę bez dopieszczenia go kokardką, czy ozdobnym wieczkiem, po prostu nie potrafię :-)

 
A tak naprawdę to są chyba jakieś czary, bo z takiego słoiczka wszystko NAPRAWDĘ lepiej smakuje!
 
A po wypoczynku zostało wspomnienie :-)
 
 
Pozdrawiam!
 
Ela.

środa, 24 lipca 2013

Czas na relaks

Powoli, do przodu, dla relaksu...


Czas spędzony z haftem jest dla mnie wypoczynkiem najwyższej jakości!


Nigdzie mi się nie spieszy, pracuję powoli! Mam marzenie by zakończyć ten haft do października. Ciekawe czy mi się uda?

 
Pozdrawiam!
 
Ela

piątek, 5 lipca 2013

Odtwarzam smaki dzieciństwa...

Ponieważ hafciarsko niewiele się dzieje, próbuję odtwarzać smaki dzieciństwa, które tak fajnie kojarzą się z ciepłym latem.

Czy macie czasem tak, że we wspomnieniach pamiętacie...smaki?

Ja tak mam, a zwłaszcza jeśli chodzi o smaki domowe, smaki tworzone rękami i sercami Mamy czy Babci.

Dziś udało mi się zrobić domowy skarb - szarlotkę mojej Mamy. Takie banalne ciasto, moje ulubione zresztą, robiłam już i próbowałam na milion sposobów. Ale ten przepis - zapisany kiedyś w zeszycie mojej Mamy jest wyjątkowy, a smak dla niepowtarzalny. Udało mi się go odtworzyć...

 
Kiedyś trochę śmiałam się, że moja Mama zawsze robi to ciasto tak samo, bez własnej inwencji, ciągle powtarzalnie, a dziś...z czułością odtwarzam Jej gesty i wszystkie czynności, chcąc być jak najbardziej do niej podobna. Nawet tak samo nakłuwam widelcem ciasto przed włożeniem do piekarnika, tworząc taki sam ukośny, dziurkowany wzorek...Tak samo zawijam brzeg ciasta jak kiedyś moja Mama i już nie chce mi się innowacji, tylko tamtego ciepłego smaku.


 
Naprawdę pyszna ta ,,moja-mojej Mamy" szarlotka, choć pewnie i Wy macie takie domowe smaki w głowach i w sercach?


Sentymentalnie się zrobiło...

A przy okazji pokażę Wam mój pierwszy,,Paris" wreszcie oprawiony :-)

 
A jednak zawiśnie na ścianie!

Jeśli chodzi o mój sampler...powoli idzie do przodu, ale bardzo powoli. Póki co mogę powiedzieć, że wyszywanie go jest wielką przyjemnością.

Kołeczkowo-guzikowy rebus-wygrała Chenia z bloga ,,Uroczy detal"-twój patent z agrafkami odpowiada mi najbardziej i teraz wspomaga moje haftowanie. Kołeczek-organizer nici powędruje do Ciebie przy okazji naszej zaplanowanej wymianki, zgoda?

A na razie pozdrawiam ciepło,

Ela.

wtorek, 2 lipca 2013

Na zielono!

W upalne dni trudno wymyślić jakieś niebanalne danie, które zaspokoi głód, nie będzie ciężkie i jeszcze nie ,,umęczy" w upał.

Dla mnie gorący dzień to dobry pretekst do zrobienia placków z cukinii - przepis w 100% mój choć inspirowany grecką kuchnią i znanymi smakami z różnych miejsc.

PLACUSZKI Z CUKINII:

2 młode cukinie
1 jajko
3 ząbki czosnku
3 łyżki mąki
sól
pieprz
oliwa z oliwek

Cukinię zetrzeć na tarce o grubych oczkach, dodać sól i pieprz do smaku i odstawić na 30 minut do lodówki. Cukinia puści sok, który należy odcisnąć.
Do suchej masy dodać jajko, rozgnieciony czosnek, mąkę i jeszcze doprawić.


Na gorącą oliwę wykładać łyżką małe placuszki i smażyć na lekko złoty kolor.

I już!

Ja uwielbiam te placuszki na lekką kolację polane kwaśną śmietaną lub jogurtem.
Dziś wyjątkowo były suszone pomidory...


Są świetne, leciutkie!Polecam

...i pozdrawiam!

Ela